FinOps to proces, nie narzędzie
- Dla kogo:
- CTO, CIO, managerowie IT i architekci porządkujący koszty chmury oraz zasady dla dostawców
- Czas czytania:
- 9 min
- Odcinek:
- 31 min
Po kliknięciu wideo załaduje się z YouTube (Google). Google może zapisać dane na Twoim urządzeniu i przetwarzać je także w USA. Więcej (PDF) · Obejrzyj na YouTube
Słuchaj też: Spotify · Apple Podcasts · RSS
W skrócie
Koszty chmury rozchodzą się po subskrypcjach dostawców, licencjach i kolejnych wersjach tych samych usług, a Ty chcesz nad nimi zapanować bez dokładania pracy zespołom. FinOps jest w tym ujęciu stałym procesem w organizacji: najpierw daje widoczność kosztów, potem wprowadza wspólne zasady, automatyzacje i monitoring, a oszczędności przychodzą jako skutek uboczny. Wdrożenie przebiega fazami: widoczność, optymalizacja, a potem utrzymanie procesu, które organizacja prowadzi już sama.
Kluczowe wnioski
- Koszty ukrywa rozdrobnienie: zasoby dostawców bez budżetów i alertów, licencje na osobnej fakturze i wiele wersji tej samej usługi, z których każda wymaga własnych polityk.
- Ani kolejne narzędzie, ani prośba do zespołów o cięcia nie dają trwałego efektu, bo narzędzie bywa ignorowane, a ścięte koszty wracają.
- Proces zaczyna się od przeglądu dostawców i własnych zasobów, a potem dokłada spójne budżety, automatyczne polityki, zachęty dla zespołów i monitoring, którego wnioski wracają do pierwszych dokumentów.
- W pierwszej fazie wdrożenia klient głównie daje dostępy i wyznacza osoby kontaktowe.
- W drugiej fazie oszczędność z optymalizacji zestawia się z kosztem zmiany po stronie dostawcy, bo ten koszt czasem przewyższa zysk.
- Faza utrzymania nigdy się nie kończy: organizacja sama podtrzymuje kulturę FinOps.
FinOps to proces, który daje widoczność kosztów
FinOps to proces w organizacji, który daje przewidywalność i wgląd w koszty chmury. Przy okazji podnosi governance i compliance, a oszczędności są jego skutkiem ubocznym. FinOps nie jest jednorazową kontrolą, narzędziem zainstalowanym w CI/CD ani przeglądem kosztów raz na 3 miesiące. Rozmówcy często widzą odwrotną kolejność: firma wprowadza kontrole raz na rok albo raz na kwartał i od razu chce zbić koszty. To tak nie zadziała.
Dzięki widoczności organizacja wie, na co wydaje, łatwiej kontroluje koszty, ma mniej typów zasobów i łatwiej je przegląda. Niższy rachunek za chmurę nie może przy tym wynikać z dodatkowej pracy ludzi.
Szymon Warda: „Bo nie chodzi, żeby wydawać mniej. Chodzi, żeby wydawać rozsądniej.” Z reguły rozsądniejsze wydatki są też niższe.
Koszty uciekają w rozproszonych zasobach i długim ogonie systemów
Koszty rozchodzą się tam, gdzie każdy dostawca, region albo dział ma własne, słabo wykorzystane zasoby. Opis pochodzi z pracy z jednym klientem, ale rozmówcy widzą tę sytuację w bardzo wielu organizacjach, w różnym stopniu i w różnych obszarach.
Typowy układ to wiele subskrypcji i kont, na których dostawcy wgrywają oprogramowanie i niejako wydają nie swoje pieniądze. Luźniejsza kontrola nie jest zła sama w sobie: daje zwinność i skraca czas dostarczenia, a organizacje często nie wiedzą, jak zrobić to inaczej. W takim układzie nie ma jednak rezerwacji, kontroli budżetów, alertów, prognoz ani zasad, z jakich zasobów korzystać. Część zasobów można scentralizować: częstsze ponowne użycie ułatwia kontrolę, zmniejsza pracę ludzi i poprawia compliance.
Osobny problem to licencje oprogramowania. U tego klienta nikt ich nie kontrolował, a potrafią kosztować sporo w dolarach. Licencje często łatwo przeoczyć, bo trafiają na inną fakturę, a w niektórych organizacjach to koszt bardzo znaczący.
Ukryty koszt tworzą również powtarzalne rozwiązania, które nieco się od siebie różnią. Przykład: jedna usługa istnieje w sześciu wersjach, a każda potrzebuje polityk backupu, bezpieczeństwa i sieci. Ten koszt rośnie, bo każdą wersję trzeba zabezpieczyć i utrzymywać. Każdy system wdrożony przez dostawcę wydłuża długi ogon kosztów, a dział IT musi mieć tyle osób, ile wymagają utrzymywane systemy. Taki model nie skaluje się dobrze.
Godziny też się sumują. Przez lata trzy godziny tu, dwie tam i cztery gdzie indziej mogą złożyć się na przykład na dwa, trzy etaty. Późniejsze odzyskanie tego czasu jest drogie, bo oszczędzanie czterech godzin tygodniowo opłaca się średnio. Może lepiej nie dopuścić, by te cztery godziny w ogóle powstały, i zostać na przykład przy 20 minutach. Dlatego FinOps pilnuje też przyszłych kosztów: organizacja widzi, jak będą wyglądać i jak się rozłożą.
Ani zakup narzędzia, ani cięcia w zespołach nie dają trwałych oszczędności
Zakup narzędzia albo licencji do FinOps nie naprawi problemów, a mimo to rozmówcy często widzą tę drogę. Łatwiej ulec marketingowi, który obiecuje, że produkt je usunie. Szymon Warda: „magiczny proszek nigdy jeszcze nikogo nie uzdrowił”
Nowe narzędzie trafia do zespołu, który już utrzymuje wiele produktów. Nie wiadomo, czy zostanie dobrze skonfigurowane, czy będzie działać i czy ludzie zechcą z niego korzystać. W najgorszym razie może stać się kolejną przeszkodą, w najlepszym kolejnym ignorowanym narzędziem, które podnosi koszt.
Zestaw best practices to lepszy kierunek, bo dotyczy zachowań. Organizacja musi jednak stworzyć warunki, w których ludzie chcą je wdrożyć, mają na to czas i wiedzą, jak je zastosować.
Prośba do wszystkich zespołów, by same znalazły zbędne zasoby i ścięły koszty, to pułapka, którą rozmówcy bardzo często widzą. Po pół roku koszty potrafią wrócić, i to większe, jak w efekcie jojo, bo przerzucono je na ludzi, płacono błędnie albo oszczędności miały tylko dobrze wyglądać w Excelu w odpowiednim kwartale. Nawet 8 godzin w miesiącu na każdy zespół składa się w skali organizacji na dość spory budżet.
Sporo oszczędności i widoczności musi powstać na poziomie organizacji. Protopia proponuje zrobić tę pracę raz, centralnie, i dać zespołom automatyzację oraz gotowe procesy zamiast codziennego porannego przeglądu tabelki na liście zadań. Pit of success to układ, w którym poprawne rzeczy robi się łatwo, tanio i prosto. Zespoły oddają część pracy, a jeśli działają tak, jak uzgodniono w całej organizacji, mają łatwiej i taniej. Wtedy nie trzeba walczyć z organizacją, bo optymalne zachowanie się opłaca.

Pierwszy krok porządkuje dostawców i własną organizację
Budowa procesu zaczyna się od dostawców, na dwa sposoby. Na przyszłość organizacja ustala wytyczne architektoniczne: z jakich zasobów korzystać, jak dostawcy mają raportować budżety i prognozować koszty. Dzięki temu długi ogon kosztów przestaje rosnąć w dotychczasowym tempie. Dla systemów, które już działają na produkcji, organizacja robi inwentaryzację: sprawdza, jakie zasoby są używane i co można zoptymalizować. Z niej powstaje lista najlepszych praktyk i zmian, po których system spełnia wymagania regulacyjne, bezpieczeństwa, governance i compliance.
Własna organizacja też wymaga porządku. Z reguły najpierw przychodzi etap sprzątania: licencje, nieużywane zasoby, złe tagi, budżety i różne podejścia do tej samej pracy FinOps. Procesy trzeba wyczyścić i ujednolicić. Potem organizacja konsoliduje zasoby, których sama używa w wielu miejscach. Przegląd dostawców pokazuje też, których zasobów używają i co opłaca się przejąć pod własną kontrolę, na przykład agentów DevOps, platformę Kubernetes albo platformę do Observability.
Governance łączy spójne budżety z automatycznymi politykami
Drugi krok to governance oparty na widoczności i automatyzacji. Widoczność zaczyna się od budżetów na poziomie organizacji: wszystkie systemy raportują koszty w spójny sposób i według tych samych zasad prognozowania, więc da się je porównać. Organizacja widzi też, z jakich zasobów, w jakich wersjach i gdzie korzysta, i rozbija fakturę na mniejsze pozycje. Przegląda retencję danych i rezerwacje, a potem decyduje, gdzie zainwestować czas, co kupić i z czego zrezygnować.
Pierwsza część automatyzacji to polityki, które wymuszają dobre zachowania. Zasada obowiązuje i koniec, bez polegania na słowie harcerza. Tam, gdzie czegoś nie da się sprawdzić automatycznie, usługi szybko informują o niezgodności. Zasady raportowania skracają czas od zdarzenia do informacji. Jeśli organizacja dowiaduje się o zasobie na przykład po 2 miesiącach jego używania, prośba o zmianę nie zadziała. Jeśli od użycia do informacji mija dzień lub dwa, zmiana staje się bardziej realna.
Nudging daje zespołom gotowe automatyzacje i moduły
Trzeci krok zachęca ludzi, by sami chcieli stosować dobre praktyki, bo sam kij bez marchewki nie wystarcza. Nudging to zachęcanie do dobrych zachowań i ułatwianie ich. Etap ma dwie części: cele i sposób ich dostarczenia. Przykładowy cel to dobre praktyki i niższy koszt Azure albo dowolnej chmury.
Do dostarczenia celów służą na przykład automatyczne włączanie i wyłączanie maszyn, automatyzacja backupów oraz autoskalowanie baz danych, klastrów Kubernetes, maszyn wirtualnych i usług PaaS oraz SaaS. Do tego dochodzi monitorowanie liczby licencji i procesy, w których łatwo zgłosić potrzebę dostępu. Zespół taguje zasób i od tej chwili obejmuje go cała automatyzacja. Może też użyć gotowego modułu CI/CD lub infrastructure as code. Governance może dodać do modułów elementy DevOps i security.
Niektóre organizacje po uzyskaniu widoczności zmieniają sposób działania wewnątrz i we współpracy z dostawcami.
Monitoring zostawia miejsce na wyjątki i zamyka pętlę
Czwarty krok to monitoring, bo nie wszystko da się zautomatyzować i nie wszystko opłaca się automatyzować. Łatwiej byłoby narzucić FinOps pierwszego dnia bez żadnych odstępstw, ale biznes będzie ich wymagał. Monitoring pokazuje, gdzie są odstępstwa, chroni przed regresją i pozwala rozwijać proces. Ta część jest mniej przyjemna i powolna: przeglądy architektury, zasady rozwijania dokumentów dostawców i raportowania.
Wnioski z nudgingu i monitoringu wracają do dokumentów z pierwszego kroku i pokazują, jak powinna zmienić się organizacja, jej dostawcy i istniejące systemy. Tak powstaje pętla zwrotna, w której proces zmienia się razem z organizacją.

Pierwsza faza wdrożenia pokazuje, co dzieje się w organizacji
Wdrożenie całego procesu Protopia dzieli na 3 główne fazy, a pierwsza ma pokazać, co w ogóle dzieje się w organizacji. Obejmuje inwentaryzację, założenie alertów, przegląd licencji i identyfikację zasobów przez tagi. Z reguły Protopia stosuje też proste standardy obecne w każdej organizacji, takie jak automatyzacje z kroku trzeciego i automatyzacja retencji backupów. Te praktyki sięgają dalej niż FinOps. Często wychodzą przy tym rzeczy niezgodne z politykami bezpieczeństwa i wymaganiami zgodności.
Z doświadczeń Protopii ta faza trwa mniej więcej 2–3 miesiące, nie dłużej, bo Protopia nie chce jej przeciągać. Czas zależy od organizacji.
W tej fazie klient daje przede wszystkim dostępy i wyznacza osoby kontaktowe. Odpowiadają one na pytania o standardy nazewnictwa, sposób budowy systemów i to, kto jest dostawcą czego, czyli o wiedzę plemienną, której często nie ma w dokumentacji. Z reguły zamyka się to w kilku osobodniach w ciągu całej fazy.
Druga faza zamienia widoczność w konkretne zmiany
Druga faza wyciąga wnioski z widoczności i zaczyna rozmowy o optymalizacji istniejących zasobów. Protopia pokazuje, ile klient może zaoszczędzić, a potem pyta dostawcę, ile kosztuje wdrożenie zmiany. Czasami koszt zmiany może przewyższyć oszczędności. Czasami dostawca wycenia zmianę wysoko, a Protopia przedstawia kontrargumenty. To bywa negocjacja o to, gdzie warto włożyć realny wysiłek.
Faza obejmuje też szczegółowy przegląd nowych architektur. Wcześniej chodziło o ogólne rzeczy, teraz o nowe systemy i proces dostarczania w organizacji. Z tego przeglądu powstaje zbiór dobrych praktyk, który zasila pierwszy krok procesu.
Proces FinOps dostaje teraz szczegóły konkretnej organizacji, w tym punkty kontaktowe. Zapadają decyzje, co będzie zasobem współdzielonym, co zostaje wydzielone i jak zarządzać zasobami współdzielonymi. Zmiany w zasobach chmurowych najczęściej będą wymagane, ale Protopia stara się, by były jak najmniejsze. Zasoby wspólne Protopia może dostarczyć sama, na przykład jako infrastructure as code z pipeline’em CI/CD do automatycznego wdrażania. Klient dostaje zasób, którym da się zarządzać i którego utrzymanie kosztuje minimalnie.
Klient bierze w tym udział, a przekazanie wiedzy ma sprawić, że organizacja sama umie posługiwać się tymi narzędziami i nimi zarządzać. Faza trwa z reguły około pół roku: zaczyna się od większego zakresu i powoli wygasa.
Trzecia faza utrzymuje kulturę FinOps bez końca
Trzecia faza nigdy się nie kończy, bo jej przedmiotem jest proces. Na tym etapie organizacja ma już dobre praktyki, polityki, automatyzacje i monitoring. Sama utrzymuje kulturę FinOps, a Protopia może ją w tym wspierać. Organizacja rozbudowuje tę kulturę, prowadzi pętlę zwrotną i dodaje małe elementy, dzięki którym proces pozostaje zyskiem dla organizacji. Może trwać nadzór nad migracją starych systemów i przeglądy systemów, które dopiero są wdrażane. Proces rozszerza się też na pozostałe części organizacji.

Rozmawiają

Szymon Warda
Founder, Managing Partner, Technology Advisor.
Szymon Warda jest współzałożycielem Protopii i członkiem programu Grafana Champions. Współprowadzi podcast Patoarchitekci, w którym od 2019 roku rozmawia o systemach rozproszonych, observability i FinOps.
Wszystkie wpisy autora
Mikołaj Szczerbicki
Head of Sales & Business Development.
Mikołaj Szczerbicki jest Head of Sales & Business Development w Protopii i współprowadzi podcast Powered by Protopia. Ustala zakres i wycenę projektów, więc pyta o koszty, ryzyko i czas wdrożeń AI, Azure i Kubernetes.
Wszystkie wpisy autora
FAQ
Czy wystarczy wdrożyć gotowy szablon best practices?
Nie każdy szablon pasuje tak samo do każdej organizacji. Na różnych etapach dojrzałości nacisk trzeba położyć na inne obszary.
Czy można po prostu poprosić zespoły o cięcia kosztów?
Jeśli organizacja odczuwa taką potrzebę, może tak zrobić. Protopia myśli o kosztach trochę bardziej długofalowo.
Jak bardzo pierwsza faza obciąża osoby kontaktowe?
Protopia pyta osoby kontaktowe, gdy czegoś nie wie albo coś jest niejasne. Takich kontaktów jest z reguły wiele, ale każdy jest bardzo mały.
Pełna transkrypcja
00:00 Zapowiedź: FinOps to proces, a nie narzędzie
Szymon Warda: FinOps jest przede wszystkim procesem. To nie jest pojedynczy audyt, to nie jest zainstalowane narzędzie w CI/CD, to nie jest okresowy, raz na trzy miesiące, przegląd kosztów, to nie są oszczędności. To jest proces w organizacji, który gwarantuje kilka rzeczy. W naszych rozmowach powtarza się pewien motyw: widoczność daje kontrolę, a dzięki temu mamy lepszą predykcję przyszłości. FinOps nie różni się więc tak bardzo od observability.
Zakup narzędzia oczywiście nie jest dobrą drogą, bo magiczny proszek nigdy jeszcze nikogo nie uzdrowił. Ale to droga, którą często widzimy, bo łatwiej jest ulec marketingowi: kupisz ten produkt, łykniesz tę tabletkę i problemy znikną. A w pewnym momencie tworzy się piękna pętla. Budujemy proces, który jest samonaprawczy, samouzdrawiający i ewoluuje razem z organizacją i z tym, co się w niej dzieje.
Mikołaj Szczerbicki: Cześć, witajcie w Powered by Protopia. Nazywam się Mikołaj Szczerbicki, a dzisiaj jest ze mną w studiu Szymon Warda.
Szymon Warda: Witam, dzień dobry.
Mikołaj Szczerbicki: Szymon, bardzo się cieszę, bo dzisiaj rozmawiamy na nowy temat. Ostatnio mówiliśmy o observability i te odcinki cieszą się dużą popularnością, mieliśmy mnóstwo zapytań. Dzisiaj mała zmiana, trochę z placu boju, bo to temat, który ostatnio często ląduje u nas na biurku: FinOps.
Szymon Warda: Dokładnie. Temat jest bardzo świeży i jest w sumie podsumowaniem naszej rozmowy o pracy z jednym klientem. Okazało się jednak, i doskonale to wiemy, że to nie jest sytuacja wyjątkowa tego klienta, tylko powtarzalność, którą widzimy w wielu miejscach.
Mikołaj Szczerbicki: Dlatego postanowiliśmy o tym porozmawiać: każdy może w dzisiejszym odcinku usłyszeć o problemach, które występują w jego organizacji. Ale zacznijmy od początku. FinOps to bardzo ładna nazwa i prawdopodobnie wszyscy ją znają. Czy możesz opowiedzieć, czym ten FinOps tak naprawdę jest?
02:03 Czym jest FinOps: widoczność, przewidywalność, governance
Szymon Warda: Jasne, powiem, jak my widzimy FinOps. FinOps jest przede wszystkim procesem. To nie jest pojedynczy audyt, to nie jest zainstalowane narzędzie w CI/CD, to nie jest okresowy, raz na trzy miesiące, przegląd kosztów, to nie są oszczędności. To jest proces w organizacji, który gwarantuje kilka rzeczy. Przede wszystkim gwarantuje przewidywalność i wgląd w koszty: co się będzie działo. Jednocześnie podnosi cały governance i compliance, który jest w organizacji wymagany. Efektem ubocznym tego procesu nadzoru są właśnie oszczędności. A my często widzimy, że firmy robią to od końca: wprowadzają audyty na przykład raz na rok albo raz na kwartał i nagle chcą zbić koszty. To tak nie zadziała.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli to jest proces, a nie jednorazowa czynność. I nie chodzi o szukanie oszczędności tu i teraz, tylko o wytworzenie pewnych standardów.
Szymon Warda: Tak, to proces, którego celem nie są oszczędności, tylko widoczność. Oszczędności są jego efektem ubocznym, bo wiemy, co wydajemy, łatwiej kontrolujemy koszty, mamy mniej typów zasobów i łatwiej je przeglądamy. Ważne jest też dla nas, że FinOps to nie zmniejszanie kosztów chmury kosztem zwiększenia na przykład zasobów ludzkich. To proces, który pomaga organizacji być bardziej transparentną i przewidywalną, kontrolować koszty i mądrze je wydawać. Bo nie chodzi, żeby wydawać mniej. Chodzi, żeby wydawać rozsądniej. Z reguły, kiedy wydajemy rozsądniej, wydajemy też mniej.
03:40 Typowe problemy: dostawcy, licencje i długi ogon kosztowy
Mikołaj Szczerbicki: Na pewno będę chciał pociągnąć Cię za język i wejść głębiej w szczegóły. Skoro ustaliliśmy, czym według Ciebie jest FinOps, opowiedz o typowych problemach. Jak wspomniałeś, są rzeczy, które po prostu pojawiają się w organizacjach.
Szymon Warda: Standardem, który widzimy w organizacjach, jest sytuacja, w której mamy wiele subskrypcji i wiele kont, a na nich dostawców. Dostarczają oprogramowanie, coś wgrywają i niejako wydają nie swoje pieniądze. Te grupy zasobów i dostawcy są mniej kontrolowani. Każdy działa tam niezależnie, kontroli nie ma albo jest luźniejsza. To nie jest samo w sobie negatywne, bo daje zwinność i skraca czas dostarczenia, a organizacje często nie wiedzą, jak zrobić to inaczej.
Wtedy dzieją się różne rzeczy. Nie ma rezerwacji, nie ma kontroli budżetów, nie ma alertów, nie ma przewidywania, nie ma zasad, jakich zasobów możemy używać. Widzimy na przykład powtarzalny schemat: każdy dostawca, każdy region, każdy dział ma swoje słabo wykorzystane zasoby, które powinny być scentralizowane. Większe reużycie dałoby łatwiejszą kontrolę, centralizację pewnych procesów, mniejszy narzut ludzki, lepsze działanie i cały compliance. A widzimy rozdrobnienie i brak kontroli, przez co w wielu miejscach przepalamy bardzo małe kwoty. Sumują się one w większe kwoty i w większy narzut organizacyjny.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli to problem, który występuje w wielu organizacjach.
Szymon Warda: Absolutnie, w bardzo wielu. Występuje w różnym stopniu, różne obszary mają różne problemy, ale jest w miarę powtarzalny.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli dostawcy. Jakie jeszcze obszary możesz wskazać?
Szymon Warda: U tego klienta widzieliśmy też brak kontroli nad licencjami na oprogramowanie, a one potrafią mieć sporo cyferek, powiedzmy, w dolarach.
Mikołaj Szczerbicki: Wiemy o tym choćby z naszych poprzednich rozmów o observability.
Szymon Warda: Tak, w naszych rozmowach powtarza się pewien motyw: widoczność daje kontrolę, a dzięki temu mamy lepszą predykcję przyszłości. FinOps nie różni się więc tak bardzo od observability. Mamy problemy w kontekście sieci, widoczności, zarządzania, polityk, a nawet backupów, które okazują się niewymagane. W wielu organizacjach widzimy wiele powtarzających się rozwiązań, które odrobinę się od siebie różnią. Załóżmy, że masz jedną usługę w sześciu różnych wersjach i teraz zapanuj nad nimi. Musisz stworzyć dla nich polityki: odpowiednią politykę backupów, zasady bezpieczeństwa, polityki sieciowe i tak dalej.
Tego kosztu nie widzisz bezpośrednio, ale on w organizacji rośnie. Rośnie, po pierwsze, przez to, co musisz zrobić, żeby było bezpiecznie, a po drugie, bo musisz to utrzymywać. Dostawca wdraża system, system działa, ale potem powiększa Twój długi ogon kosztowy. Ten ogon powoli sprawia, że Twój dział IT musi mieć liczbę osób proporcjonalną do liczby utrzymywanych systemów. Czyli nie skaluje się zbyt dobrze.
Mikołaj Szczerbicki: Z tego, co mówisz, wynika, że to proces, który po prostu trwa. Kontrola to długi proces, a nie jednorazowe zdarzenie.
Szymon Warda: Tak, chodzi też o to, żeby ten bagaż nie narastał przez lata. Tu trzy godziny, tu dwie, tu cztery, a nagle okazuje się, że to dwa, trzy etaty. Potem zbicie tego jest kosztowne, bo pytasz: czy opłaca mi się oszczędzać cztery godziny tygodniowo? Średnio. Ale fajnie byłoby nie dopuścić do tego, żeby te cztery godziny się pojawiły. Niech pojawi się na przykład 20 minut. To jest element kontroli w FinOpsie. Tak to widzimy: ogarniamy przyszłość i przeszłość, więc widzimy, jak koszty będą wyglądały w przyszłości, jak będą się rozkładały i co się będzie działo.
07:48 Dlaczego narzędzie nie rozwiąże FinOpsu
Mikołaj Szczerbicki: O to na pewno zaraz Cię zapytam. Opowiedziałeś o problemach, które można zidentyfikować w wielu organizacjach. One są ogólne, po prostu występują.
Szymon Warda: Oczywiście.
Mikołaj Szczerbicki: To teraz Cię podpytam. Jako manager chcę coś z tym zrobić i aż ciśnie mi się na usta: sprawdzę w Google'u, podpytam kogoś albo wpiszę w ChatGPT, jakie narzędzie do FinOpsu zastosować. Jaką licencję wykupić, żeby magicznie naprawiła wszystkie moje problemy i ustawiła cały proces na wieki? Czy to dobra droga?
Szymon Warda: Oczywiście nie, bo magiczny proszek nigdy jeszcze nikogo nie uzdrowił, można to śmiało powiedzieć. Ale to droga, którą często widzimy, bo łatwiej jest ulec marketingowi: kupisz ten produkt, łykniesz tę tabletkę i problemy znikną. A tak naprawdę Twój zespół utrzymywał już N produktów, a Ty dajesz mu kolejny. Będzie albo nie będzie odpowiednio skonfigurowany, będzie albo nie będzie działał. Jego incentive, czyli to, czy ludzie chcą z niego korzystać i czerpią z niego wartość, też może być albo nie być. W najgorszym razie narzędzie zamieni się w kolejną przeszkodę, a w najlepszym w kolejne ignorowane narzędzie, które podnosi Twój koszt i jest mniejszym lub większym problemem. Więc to nie działa.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli narzędzie nie. To pójdę krok dalej: może zestaw best practices? Coś, co mogę wdrożyć jako pewne zachowania w organizacji.
Szymon Warda: To już lepszy kierunek, bo mówimy o zachowaniach. Tylko musisz w organizacji stworzyć takie warunki, żeby ludzie chcieli te praktyki wdrożyć, mieli na to czas i wiedzieli, jak je zastosować. Nie każdy szablon pasuje do każdej organizacji tak samo. Ogólnie to dobre wzorce i absolutnie tego nie kwestionujemy. Ale zależnie od dojrzałości organizacji trzeba położyć nacisk na co innego.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli to nie jest aż tak uniwersalne?
Szymon Warda: Finalnie dążymy do tego samego celu. Droga do niego często bywa bardzo różna.
10:08 Dodatkowa praca zespołów i efekt jojo
Mikołaj Szczerbicki: Czyli raczej nie uda się tego zrobić jednym narzędziem ani szablonem best practices, który wezmę i wdrożę u siebie. To może zapędzę ludzi do pracy, żeby poświęcili na to trochę więcej czasu? Wszystkim zespołom trochę dosypać. Przecież nic się nie stanie, jak trochę więcej popracują.
Szymon Warda: I właśnie tu z reguły wchodzimy w pułapkę. Mówimy wszystkim zespołom: niech każdy pomyśli, jak to zrobić, i coś zetniemy. Bardzo często to widzimy: zobaczcie, jakich zasobów nie potrzebujecie, i zetnijmy koszty. Coś ścięliśmy. A po pół roku okazuje się, że koszty wróciły. Mieliśmy efekt jojo i jest większy, bo przerzuciliśmy koszty na ludzi, płaciliśmy za dużo albo to były oszczędności tylko po to, żeby wykazać się w Excelu w odpowiednim kwartale. Nam nie o to chodzi. Jeśli ktoś czuje taką potrzebę, może tak robić. My myślimy bardziej długofalowo.
Jak mówiliśmy wcześniej, spora część oszczędności i widoczności musi być na poziomie organizacji. Mówimy każdemu zespołowi: poświęćcie na to nawet osiem godzin w miesiącu. Kiedy to podsumujemy w skali organizacji, nagle zbiera się spory budżet. A może właśnie to scentralizować? Zrobić raz i ułatwić ludziom życie: dać im automatyzację, procesy z pudełka, rzeczy, które ich nie obciążają. Tak, żeby nie mieli codziennie rano na liście zadań przeglądu tabelki czy czegoś innego. To, o czym wielokrotnie mówiliśmy: pełny pit of success, czyli poprawne rzeczy robi się łatwo, tanio i prosto.
Mikołaj Szczerbicki: Okej, czyli nie dokładamy zespołom więcej pracy.
Szymon Warda: Tak, właśnie.
Mikołaj Szczerbicki: Staramy się tego nie robić.
Szymon Warda: Wręcz zabieramy im tę pracę i mówimy: jeśli będziecie robić tak, jak powinno się robić i jak uzgodniliśmy w całej organizacji, będzie Wam łatwiej i taniej. Wtedy nie walczymy z siłą organizacji. Tworzymy takie warunki, że zachowywanie się w sposób dla nas optymalny po prostu się ludziom opłaca.
Mikołaj Szczerbicki: Super. Dowiedziałem się więc, że FinOpsu nie załatwię zakupem jednego narzędzia. Nie załatwię go też ściągnięciem z internetu listy best practices i dostosowaniem się do niej. Nie zrobię tego również, narzucając wszystkim zespołom nie wiadomo ile dodatkowej pracy. Skoro wiem, czego nie robić, powiedz, co naprawdę trzeba zrobić, żeby wdrożyć proces FinOps w organizacji?
12:55 Jak zbudować proces: dostawcy, inwentaryzacja, sprzątanie
Szymon Warda: Użyłeś idealnego słowa: proces. Budujemy proces. Jak? Pierwszy krok to spojrzenie na to, co się dzieje u naszych dostawców, bo nie oszukujmy się, jakichś mamy. Na dostawców patrzymy dwojako. Po pierwsze, patrzymy w przyszłość, żeby nie było gorzej i żeby lepiej to kontrolować. Czyli ustalamy wytyczne architektoniczne: z jakich zasobów korzystać, jak dostawcy powinni raportować budżety i przewidywać koszty, żebyśmy widzieli, co będzie się działo. To zatrzyma długi ogon, który nie będzie już rósł w takim tempie.
Po drugie, mamy systemy, które już działają na produkcji i są mniej lub bardziej rozwijane. Adresujemy więc także przeszłość. Inwentaryzujemy to, co mamy, sprawdzamy, jakie zasoby są używane, jakie są możliwe optymalizacje i co powinno się zadziać. Tworzymy listę najważniejszych zmian, które trzeba wprowadzić, żeby system był zgodny z naszymi wymaganiami regulacyjnymi, bezpieczeństwem, governance i całym compliance. Przy okazji zyskujemy wgląd w to, co tam się dzieje, jesteśmy zgodni i optymalni kosztowo.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli jednocześnie blokujemy możliwość, żeby w przyszłości proces był niekontrolowany, i wyciągamy wnioski z tego, co działo się do tej pory, żeby wyznaczyć nowe standardy.
Szymon Warda: Tak, dokładnie. Wszystko byłoby pięknie, ale nie oszukujmy się: my jako organizacja też z reguły nie jesteśmy tacy różowi. Musimy uderzyć się w pierś i powiedzieć, co się właściwie dzieje. Tu robimy dwie rzeczy. Najpierw jest faza sprzątania: patrzymy na licencje, nieużywane zasoby, złe tagi, budżety i różne warianty podejścia do tej samej pracy w czynnościach FinOpsowych. Patrzymy na procesy, czyścimy je i ujednolicamy.
Potem konsolidujemy zasoby, które sami używamy w wielu miejscach. Z przeglądu dostawców wiemy też, jakich zasobów używają vendorzy. Tworzymy listę tego, co powinniśmy przenieść pod kontrolę naszej organizacji: na przykład agentów DevOps, może naszą platformę Kubernetes, może platformę observability. Sprawdzamy, co opłaca się skonsolidować, żeby lepiej to kontrolować. Ogarniamy siebie i vendorów, więc mamy przegląd i porządek. Ani my, ani vendorzy nie będziemy się pogarszać, a budujemy proces, który będzie się tylko poprawiał.
Mikołaj Szczerbicki: Okej, czyli to jest pierwszy krok?
Szymon Warda: Dokładnie tak.
Mikołaj Szczerbicki: Co powinno być następne?
15:51 Governance: budżety, widoczność i automatyzacja
Szymon Warda: Kolejna rzecz to cały governance wokół tego. Znowu składa się z dwóch głównych filarów. Pierwszy to widoczność. Na poziomie organizacji budujemy budżety, tak żeby wszystkie nasze systemy w spójny sposób raportowały koszty: jak je widzą, jakie są zasady predykcji i tak dalej. Dzięki temu porównujemy jabłka do jabłek, a nie jabłka do arbuzów. Prosta rzecz.
Mikołaj Szczerbicki: To ma sens.
Szymon Warda: Zdecydowanie. Dalej patrzymy, z jakich zasobów w ogóle korzystamy, w jakich wersjach i gdzie. Chcemy mieć wgląd w rozbicie naszej faktury na mniejsze koszty i zobaczyć, gdzie te koszty się rozeszły. Patrzymy na retencję danych i nasze rezerwacje. Ustalamy, czego nam brakuje: gdzie włożyć ręce, gdzie zainwestować czas, co kupić, z czego zrezygnować. Bez widoczności nie zrobimy nic więcej.
Kiedy to mamy, budujemy automatyzację, i to na kilku poziomach. Po pierwsze, dobre polityki, które wymuszają pewne zachowania. Ustalamy, że tak ma być, i koniec. Nie robimy tego na słowo harcerza, że będziemy się starali. Dalej budujemy usługi, które szybko informują o tym, czego nie da się zweryfikować automatycznie: że stało się coś złego albo że ktoś jest niezgodny z zasadami. Ustalamy zasady raportowania. Chodzi o to, żeby czas od zdarzenia do informacji o nim był jak najkrótszy.
Nie może być tak, że ktoś używa zasobu od dwóch miesięcy, my właśnie się o tym dowiadujemy i mówimy: zmień to. To nie zadziała. Ale jeśli od użycia zasobu do informacji upłynie dzień czy dwa, zmiana staje się realna. Skracamy więc czas zmiany i czas wykrycia, czy coś jest zgodne z tym, co ustaliliśmy.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli w drugim kroku zaopiekowaliśmy się governance.
Szymon Warda: Tak.
Mikołaj Szczerbicki: Usłyszałem, że jest w nim też monitoring i automatyzacja. Okej, zamykamy governance. Co dalej?
Szymon Warda: Nie może być tak, że mamy tylko kij bez marchewki.
Mikołaj Szczerbicki: To znaczy może być, ale czy będzie efektywne? Nie do końca.
18:15 Marchewka zamiast kija: nudging
Szymon Warda: Tak. Teraz chcemy zachęcić ludzi, żeby sami chcieli podążać za dobrymi praktykami, które są optymalne w bardzo wielu wymiarach. Znowu mamy dwa filary: jakie mamy cele i jak będziemy je realizować. Naszym celem jest na przykład wytworzenie dobrych praktyk i zmniejszenie kosztu Azure'a albo dowolnej chmury bez ponoszenia kosztów ludzkich.
Jak to wdrażamy? Przykłady: automatyzacja włączania i wyłączania maszyn, automatyzacja backupów, autoskalowanie baz danych, klastrów Kubernetes, maszyn wirtualnych, różnych usług PaaS i SaaS. Dalej monitorowanie liczby licencji. Budujemy procesy, dzięki którym łatwo zgłosić zapotrzebowanie na dostęp i szybko go dostać. Na przykład oznaczamy zasób tagiem i od tej chwili zasób przejmuje całą automatyzację. Albo używamy odpowiedniego modułu CI/CD czy modułu IaC. Governance może też dorzucić do nich elementy DevOps, bezpieczeństwa i wszystkie inne, więc łatwiej jest użyć gotowego modułu niż pisać go przez osiem godzin. Tak jest fajniej i bezpieczniej.
To też obszar, w którym bardzo dużo zależy od organizacji. Niektóre mają to bardziej scentralizowane, inne mniej. A niektóre, kiedy zyskają widoczność, nagle zmieniają podejście i mówią: opłaca nam się trochę zmienić to, jak działamy wewnętrznie i z dostawcami.
Mikołaj Szczerbicki: A jak nazwałbyś ten etap?
Szymon Warda: To nudging, od słynnej brytyjskiej grupy, która pracuje przy rządzie: zachęca do dobrych zachowań i je ułatwia.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli nudging proponujemy jako kolejny krok po governance. Co dalej?
20:16 Monitoring, przeglądy i pętla zwrotna
Szymon Warda: Dalej nie możemy uwierzyć na słowo, że wszyscy będą się dobrze zachowywać, skoro jest kij i marchewka. Musimy to monitorować. Dlaczego? Bo nie wszystko da się zautomatyzować i nie wszystko opłaca się automatyzować. Nie będziemy koloryzować, że będzie pięknie. Chcemy więc wprowadzić monitorowanie i widoczność tego, że wszystko działa poprawnie, a jednocześnie zachować elastyczność.
Łatwiej byłoby wdrożyć FinOps pierwszego dnia na zasadzie: tak ma być i żadnych odstępstw. Ale życie jest życiem, biznes jest biznesem i odstępstwa będą potrzebne. Musimy więc stworzyć proces, który daje widoczność, promuje dobre praktyki i zachęca do nich. Jednocześnie pokazuje, gdzie są odstępstwa, chroni przed regresją i pozwala się rozwijać. Taki jest cel: proces, który jest widoczny i ma narzędzia do rozwoju.
Jak to osiągamy? Tu jest mniej przyjemny obszar. Wprowadzamy procesy przeglądów architektury: tego, co jest, i tego, co będzie. Ustalamy, jak rozwijać dokumenty dla dostawców, jak raportujemy i jak dochodzimy do pewnych zasobów. Powoli budujemy wgląd, żeby to wszystko ładnie zadziałało.
Mikołaj Szczerbicki: To brzmi po prostu jak kultura organizacji. Nie widzę w tym nic złego. Dobrze mieć taki ustrukturyzowany i kompleksowo zaopiekowany proces.
Szymon Warda: Tak, tylko to kultura organizacji, która ma wsparcie, żeby działać prawidłowo. Ma podwaliny, na których się opiera, a nie działa na zasadzie „wydaje mi się, że tak jest”. W tym tkwi cały klucz. A najfajniejsze jest to, że wnioski z nudgingu, z monitoringu i z tych wszystkich rzeczy wracają do dokumentów, o których mówiliśmy na początku, i je napędzają. Mówią, gdzie powinniśmy się zmienić jako organizacja, jak powinni zmienić się nasi dostawcy i jak powinny zmienić się istniejące systemy. W tym momencie tworzy się piękna pętla. Budujemy proces, który jest samonaprawczy, samouzdrawiający i ewoluuje razem z organizacją i z tym, co się w niej dzieje. Tu jest cała wartość.
Mikołaj Szczerbicki: Dokładnie. Skoro jest pętla, to pętla równa się proces, coś, co dzieje się cały czas.
Szymon Warda: Co nie jest jednorazowe.
Mikołaj Szczerbicki: Dokładnie, i to znowu odpowiada na moje pierwsze pytanie: czym w ogóle jest FinOps. Rozumiem, jak to powinno być zrobione. Ale wielokrotnie używałeś słowa „wdrażamy”. Opowiedz więc o wdrożeniu: jak wygląda, ile trwa i jak dzieli się pracę. Nie oszukujmy się, każda organizacja ma duży backlog. Jako manager myślę: jeśli mam wyciągnąć X zespołów na X czasu, to zanim ruszę ten projekt, już nie chcę go robić.
23:22 Faza pierwsza: widoczność w dwa, trzy miesiące
Szymon Warda: To ważna uwaga. Cały proces dzielimy na trzy główne fazy. Głównym celem pierwszej fazy jest zobaczenie, co się w ogóle dzieje w organizacji. To inwentaryzacja, założenie alertów, między innymi przegląd licencji w organizacji. Licencje to często bardzo niewidoczny koszt, bo są na innej fakturze, a bywają bardzo ważne, gdzieniegdzie bardzo znaczące. Do tego identyfikacja zasobów: przypisujemy tagi i sprawdzamy, co możemy zrobić.
Z reguły wprowadzamy proste standardy, które pasują do każdej organizacji: włączanie i wyłączanie maszyn, automatyzację skalowania, automatyzację retencji backupów. To dobre praktyki, które wykraczają poza FinOps i sięgają dużo szerzej w organizacji. Często wyłapujemy też rzeczy niezgodne z politykami bezpieczeństwa i z wymaganiami. To jest pierwsza faza.
Mikołaj Szczerbicki: Ile mniej więcej trwa ta pierwsza faza? Wiem, że nie będzie wyglądać dokładnie tak samo w każdej organizacji, ale jak to wygląda czasowo? I od razu druga rzecz: jak duże będzie zaangażowanie zespołu?
Szymon Warda: Z naszych doświadczeń wynika, że ta faza trwa dwa, trzy miesiące, nie dłużej, bo nie chcemy jej przeciągać.
Mikołaj Szczerbicki: To brzmi szybko.
Szymon Warda: Brzmi szybko, bo, nie chwaląc się, wchodzimy z rzeczami, które już wiemy. Wiemy, jak to wygląda, i korzystamy z naszej wiedzy, analiz, narzędzi i tak dalej. Jakie jest zaangażowanie? Kluczowe są dostępy i wyznaczenie osób kontaktowych. Nie będziemy angażować tych osób na długo, ale musimy mieć kogo zapytać, gdy czegoś nie wiemy albo coś jest niejasne. Na przykład gdy musimy zrozumieć standardy nazewnictwa i to, jak rzeczy były tworzone. Trzeba odkopać trochę wiedzy plemiennej, czyli rzeczy, których często nie ma w dokumentacji. Trzeba dopytać, kto jest vendorem czego, kto jest dostawcą czego, kto jest osobą kontaktową. To z reguły dużo bardzo małych punktów kontaktu. Zwykle zamyka się to w kilku osobodniach w ciągu tych trzech miesięcy.
Mikołaj Szczerbicki: To nie brzmi przerażająco.
Szymon Warda: Realnie to bardzo małe zaangażowanie.
Mikołaj Szczerbicki: Okej, czyli zamknęliśmy pierwszą fazę.
Szymon Warda: Tak.
Mikołaj Szczerbicki: To zdradź, jaka jest kolejna.
25:50 Faza druga: optymalizacja i przeglądy architektury
Szymon Warda: W pierwszej fazie zyskaliśmy widoczność, a teraz wyciągamy z niej wnioski. Zaczynają się rozmowy o tym, jak zoptymalizować zasoby, które już istnieją: co musimy zrobić i co opłaca się zmienić. Mówimy na przykład: Mikołaj, tyle byś zaoszczędził. I zaczynamy rozmowę z dostawcą o tym, ile będzie kosztowało wdrożenie tej zmiany. Czasami koszt wytworzenia czegoś może być większy niż oszczędności.
Mikołaj Szczerbicki: Jak to się mówi, skórka niewarta wyprawki.
Szymon Warda: Dokładnie tak. A czasami dostawca powie, że będzie drożej, a my dajemy argumenty, że nie do końca tak jest, nazwijmy to delikatnie. To czasem negocjacja: gdzie warto wejść i gdzie warto włożyć realne siły w to, co już istnieje.
Dalej kontynuujemy przegląd nowych architektur, ale wchodzimy w szczegóły. Wcześniej patrzyliśmy na grube rzeczy, a teraz pochylamy się nad nowymi systemami: jak będą wyglądały. Próbujemy zrozumieć, jak w ogóle wygląda w organizacji proces dostarczania, jak wyglądają architektury i jakie systemy są budowane. Powoli budujemy zbiór dobrych praktyk, czyli napędzamy ten pierwszy element.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli najpierw było od ogółu, a w tej fazie przechodzimy do szczegółu.
Szymon Warda: Dokładnie, mamy czas pochylić się nad czymś drobniejszym. Zaczyna się też dopasowanie procesu FinOps do konkretnej organizacji: jak co wygląda, kto jest punktem kontaktowym. Budujemy proces. To już nie jest krótki strzał, teraz skupiamy się głównie na procesie. Wchodzimy w analizy systemów i organizacji. Jawnie zaczynamy pracę nad tym, co przenosimy, co robimy jako zasób współdzielony, co wydzielamy i jak będziemy zarządzać zasobami współdzielonymi. Dzieją się już realne prace.
Tutaj mocno wspieramy klienta, ale nie oszukujmy się: najczęściej pojawią się zmiany w zasobach chmurowych i będą wymagane. Staramy się jednak, żeby były jak najmniejsze. I znowu, to nie są strzały bez kontekstu w stylu „powinniście zrobić to”. Dobieramy: to mamy, to możemy zrobić. Z reguły to wspólne zasoby, które spokojnie możemy zrealizować sami. Dostarczamy je na przykład jako kod IaC i budujemy pipeline CI/CD, żeby były wdrażane automatycznie. Nie chodzi o to, że przenosimy zasób i mówimy: teraz macie, opiekujcie się nim. Dostajecie zasób, który jest już zarządzalny, a koszt jego utrzymania jest minimalny.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli to nie dzieje się bez udziału klienta, czyli organizacji, w której ten proces jest wdrażany.
Szymon Warda: Tak, ale chodzi raczej o dostosowanie tego, co jest, i przekazanie wiedzy, żeby organizacja nabyła umiejętność posługiwania się tymi narzędziami. Nie na zasadzie: masz, łap i używaj.
Mikołaj Szczerbicki: Moim zdaniem to kluczowe, już o tym wspominaliśmy: organizacja ma potem te kompetencje u siebie.
28:49 Faza trzecia: kultura FinOps, która się nie kończy
Szymon Warda: Tak, dokładnie, i umie nimi zarządzać. Przechodząc do fazy trzeciej, czyli fazy, która nigdy się nie kończy. Przykro mi, Mikołaju.
Mikołaj Szczerbicki: Przepraszam, muszę jeszcze dopytać: jak widzisz fazę drugą na osi czasu?
Szymon Warda: Jasne, dobre pytanie. Z reguły to około pół roku.
Mikołaj Szczerbicki: To też nie brzmi źle.
Szymon Warda: Nie brzmi źle, bo ten proces zaczyna się od większej skali i powoli wygasa. Tak, widzimy to jako około pół roku. Teraz wchodzimy w fazę trzecią, która nigdy się nie kończy. Dlaczego? Bo budujemy proces. W tej fazie organizacja sama z siebie ma proces utrzymania kultury FinOpsowej, a my możemy to wspierać. Kluczowe jest to, co wypracowaliśmy: utrzymujemy kulturę, rozbudowujemy ją i prowadzimy pętlę zwrotną. Pracujemy nad tym, żeby rozwijać to, co zrobiliśmy, i dodawać nowe małe klocki. Mają ułatwiać pracę, tak żeby proces nie był ciężarem, tylko zyskiem dla organizacji.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli na tym etapie mamy już dobre praktyki, polityki, automatyzacje i monitoring. I teraz następuje ta pętla, o której mówiłeś, która po prostu ciągle trwa.
Szymon Warda: Tak, dokładnie. Proces jest rozwijany. Potencjalnie dalej nadzorujemy migrację starych systemów i dalej się przyglądamy. Systemy, które były nowe, są teraz wdrażane, więc też robimy ich przeglądy. To ciągła praca z organizacją. Rozszerzamy też proces na pozostałe obszary organizacji, żeby realnie był wpięty w całą kulturę. Tyle.
Mikołaj Szczerbicki: Super. Szymon, bardzo Ci dziękuję. Mam wrażenie, że po dzisiejszej rozmowie nie tylko ja, ale też osoby, które nas słuchają albo oglądają, będą wiedziały dużo więcej o tym, jak widzimy FinOps, co rekomendujemy i czego nie rekomendujemy, bo to też bardzo ważne. Dziękuję wszystkim i widzimy się w następnych odcinkach.
Szymon Warda: Dziękuję.
Mikołaj Szczerbicki: Na razie.
Szymon Warda: Miłego.

