Virtual data center: jak odciążyć własne data center maszynami w Azure
- Dla kogo:
- CIO, CTO, szefowie infrastruktury i managerowie IT przed decyzją o rozbudowie data center
- Czas czytania:
- 5 min
- Odcinek:
- 17 min
Po kliknięciu wideo załaduje się z YouTube (Google). Google może zapisać dane na Twoim urządzeniu i przetwarzać je także w USA. Więcej (PDF) · Obejrzyj na YouTube
Słuchaj też: Spotify · Apple Podcasts · RSS
W skrócie
Gdy lokalnemu data center brakuje zasobów, a koszt jego rozbudowy jest niepewny, możesz je odciążyć, przenosząc część maszyn wirtualnych do Azure. Virtual data center to wystandaryzowana, współdzielona przestrzeń w Azure, w której maszyny powstają z szablonów spełniających te same wymagania co w Twoim data center. Prawdopodobnie dużo zyskasz na środowiskach developerskich i testowych: gdy wyłączają się automatycznie poza godzinami pracy, płacisz za ich moc obliczeniową tylko wtedy, gdy działają.
Kluczowe wnioski
- Virtual data center traktuje Azure jako przestrzeń na maszyny wirtualne (IaaS), a nie na usługi PaaS czy SaaS.
- Systemy dzielisz według ryzyka biznesowego: do Azure trafiają mniej krytyczne, a krytyczne zostają w lokalnym data center.
- Maszyny działające całą dobę możesz objąć savings planem albo rezerwacją, zależnie od potrzeb. Licencje Windows Server i SQL Server z aktywnym Software Assurance możesz, zależnie od ich typu, wykorzystać w chmurze dzięki Azure Hybrid Benefit.
- Ustal, jak reagować na przewymiarowane maszyny: alert do właściciela, który sam je zmniejsza, albo agresywniejszy wariant, w którym platforma zmienia ich rozmiar automatycznie lub po wcześniejszej informacji.
- Istniejące maszyny przeniesiesz przez Azure Migrate, co wymaga przestoju, albo odtworzysz z backupu w Azure, jeśli Twoje narzędzie to obsługuje i masz na to licencję.
- Pierwszy krok to warsztaty: wymagania, koncepcja sieci i sprawdzenie, czy firma ma już Azure.
Czym jest virtual data center
Rozmówcy zwracają uwagę, że oferty na rozbudowę lokalnego data center są ważne krótko, a ceny w niektórych miejscach mocno urosły. Problemem bywa też termin: to, czy rozbudowa zdąży w bieżącym roku, zależy od wielkości zamówienia.
Virtual data center to wystandaryzowana landing zone w Azure, w której maszyny wirtualne powstają automatycznie na współdzielonych subskrypcjach. Maszyny współdzielą zasoby subskrypcji w jednym miejscu, zamiast być rozrzucone, co ma dać lepszy efekt kosztowy. Zespół nie ustala przy każdej maszynie usługi i grupy zasobów. Dostaje proste wytyczne, jak dodać kolejną maszynę albo przenieść ją z lokalnego data center.
Platforma odwzorowuje wymagania, które stosujesz lokalnie, także te z polityk bezpieczeństwa. Składa się z kilku warstw:
- zestaw subskrypcji w formie landing zone,
- sieć odpowiadająca lokalnej segmentacji, czyli podziałowi na VLAN-y i strefy,
- governance: polityki bezpieczeństwa, tagi, budżety i alerty,
- infrastructure as code (skrypty albo Terraform, zależnie od preferencji) i szablony maszyn, które instalują te same agenty co lokalnie, np. do skanowania, DLP albo monitoringu,
- tożsamość: model nadawania dostępów,
- backup: natywny Azure Backup, Veeam (preferowany przez Protopię) albo narzędzie innego dostawcy, którego już używasz, jeśli wspiera Azure.
Platformę można też połączyć z systemem ticketowym. Zespoły zamawiają wtedy maszyny same, przez formularze (self-service).

Które systemy przenieść do chmury
Do virtual data center przenosisz systemy mniej krytyczne: aplikacje mniej ważne biznesowo, aplikacje backoffice’owe i środowiska nieprodukcyjne, czyli developerskie i testowe. Chmura jest w tym scenariuszu dodatkowym źródłem mocy obliczeniowej, które zwalnia zasoby w lokalnym data center.
Kryterium wyboru jest ryzyko biznesowe. Łukasz Kałużny: „Nie migrujemy wszystkiego, tylko to, co nam być może przeszkadza albo mogłoby bezpiecznie biznesowo, bez dużego ryzyka zwolnić zasoby lokalne.”
Jak dobrać mechanizm cenowy do maszyny
Za dysk płacisz osobno, także gdy maszyna jest wyłączona. Kwoty w tej sekcji dotyczą mocy obliczeniowej i dysku nie obejmują.
| Mechanizm | Dla jakich maszyn | Oszczędność lub efekt |
|---|---|---|
| Automatyczne wyłączanie poza godzinami pracy (maszyna działa np. w godzinach 8–18) | Nieprodukcyjne: developerskie, testowe | 71% względem cennika |
| Savings plan albo rezerwacja | Niekrytyczne, działające 24 godziny na dobę | 45–61%, zależnie od konfiguracji |
| Azure Hybrid Benefit | Windows Server i SQL Server z aktywną umową Software Assurance | Licencję kupioną do środowiska lokalnego można wykorzystać w chmurze, w zakresie zależnym od jej typu |
Maszyna włączona tylko w godzinach pracy działa około 210 godzin miesięcznie zamiast średnio 730. Łukasz Kałużny: „Mamy bardzo błędne przekonanie, że to musi chodzić 24 godziny na dobę.”
Przykład z cennika: moc obliczeniowa popularnej maszyny z procesorem Intel albo AMD kosztuje około 160–170 USD miesięcznie. Z automatycznym wyłączaniem jej koszt spada do 46–51 USD.

Jak pilnować kosztów po uruchomieniu
Kosztów pilnują dwie warstwy, wbudowane w platformę od pierwszego dnia. Pierwsza to standardowe mechanizmy FinOps w Azure: budżety i Azure Advisor. Druga to zestaw alertów i skryptów, który Protopia dokłada do platformy. Skrypty cyklicznie wyszukują niewykorzystane i przewymiarowane zasoby.
Rozmówcy często spotykają maszyny wzięte na zapas, z niewykorzystanym CPU. W łagodniejszym wariancie reakcji alert trafia do właściciela maszyny, który sam ją zmniejsza. W agresywniejszym wariancie, jeśli organizacja się na niego zgodzi, platforma regularnie sprawdza metryki zużycia, np. co tydzień. Potem zmienia rozmiar maszyn automatycznie albo po wcześniejszej informacji, zgodnie z przyjętą polityką.
Przykładowa polityka: maszyna dostaje 2 rdzenie zamiast 4, a pamięć RAM zostaje bez zmian. Dla jednej maszyny działającej całą dobę koszt spada ze 177 do 117 USD.
Jak przenieść istniejące maszyny
Nowe systemy stawiasz skryptami i szablonami od razu po zbudowaniu platformy. Istniejące maszyny przenosisz na jeden z dwóch sposobów:
- Azure Migrate ocenia maszyny z VMware, Hyper-V i innych platform, a potem je konwertuje i przenosi. Migracja wymaga przestoju, bo maszynę trzeba przesłać.
- Narzędzie do backupu, które integruje się z Azure, np. Veeam, odtwarza maszynę z istniejącego backupu bezpośrednio w virtual data center. Narzędzie musi wspierać ten scenariusz, a Ty musisz mieć na niego licencję. Taka migracja jest szybsza albo, zależnie od podejścia, przebiega bez przerwy w działaniu.

Jak wygląda wdrożenie i ile trwa
Protopia szacuje budowę działającej platformy na 4–8 tygodni.
Etapy budowy platformy:
- Rozeznanie (discovery) na warsztatach: czy firma ma już Azure, jak wygląda koncepcja sieci, jakie są wymagania i jakie podejście wybrać.
- Projekt: dostosowanie wystandaryzowanego infrastructure as code Protopii do potrzeb firmy.
- Setup i konfiguracja, czyli główna faza: subskrypcja, sieć, testy skryptów i szablonów maszyn oraz wdrożenie opisanych wyżej warstw governance, tożsamości i backupu.
Po tych etapach stawiasz na platformie nowe maszyny wirtualne. Migracje to osobny etap.
- Pilotażowe migracje pierwszych maszyn.
- Po udanych pilotażach migracja mniej krytycznych systemów na większą skalę.
Rozmawiają

Łukasz Kałużny
Founder, Managing Partner, Technology Advisor.
Łukasz Kałużny jest współzałożycielem Protopii i Microsoft MVP w kategorii Microsoft Foundry. Współprowadzi Patoarchitekci od 2019 roku i rozmawia o architekturze IT, GenAI i agentach AI bez marketingowego szumu.
Wszystkie wpisy autora
Mikołaj Szczerbicki
Head of Sales & Business Development.
Mikołaj Szczerbicki jest Head of Sales & Business Development w Protopii i współprowadzi podcast Powered by Protopia. Ustala zakres i wycenę projektów, więc pyta o koszty, ryzyko i czas wdrożeń AI, Azure i Kubernetes.
Wszystkie wpisy autora
FAQ
Czy w Azure obowiązują te same zasady bezpieczeństwa co w naszym data center?
Segmentacja sieci jest taka sama, a agenty wymagane na maszynach, np. do skanowania czy DLP, są wpisane w szablon, więc każda nowa maszyna ma je od początku.
Czy musimy zmieniać narzędzie do backupu?
Nie, jeśli Twoje obecne narzędzie wspiera Azure. Gdy obsługuje też odtwarzanie maszyn w Azure, a licencja na to pozwala, możesz nim migrować: odtwarzasz maszynę z backupu w chmurze szybciej niż przez Azure Migrate, a zależnie od podejścia nawet bez przestoju.
Czy platforma może zmienić rozmiar naszej maszyny bez naszej zgody?
Tylko jeśli wcześniej zaakceptujesz politykę automatycznej zmiany rozmiaru. Inaczej właściciel przewymiarowanej maszyny dostaje alert i sam ją zmniejsza.
Pełna transkrypcja
00:00 Zapowiedź: odciążenie zamiast migracji wszystkiego
Mikołaj Szczerbicki: Dużym problemem jest brak przewidywalności kosztów, jeżeli chodzi o rozbudowę data center.
Łukasz Kałużny: Chciałbym zaproponować, że odciążamy lokalne data center z mniej krytycznych workloadów. Mamy bardzo błędne przekonanie, że to musi chodzić 24 godziny na dobę. To jest oszczędność 71% względem cennika przez to, że maszyna jest wyłączona. Nie migrujemy wszystkiego, tylko to, co nam być może przeszkadza albo mogłoby bezpiecznie biznesowo, bez dużego ryzyka zwolnić zasoby lokalne.
Mikołaj Szczerbicki: Cześć. Witamy w Powered by Protopia. Nazywam się Mikołaj Szczerbicki i dzisiaj jest ze mną Łukasz Kałużny.
Łukasz Kałużny: Dzień dobry.
00:49 Nieprzewidywalne koszty i terminy rozbudowy data center
Mikołaj Szczerbicki: Łukasz, widzę na rynku duży problem związany z data center. Dużo organizacji wciąż korzysta z rozwiązań on-premises, ze względu na polityki bezpieczeństwa albo po prostu takie mają standardy. Są to rozwiązania albo w stu procentach on-premises, albo hybrydowe. Myślę, że kierunek „to the cloud” u wszystkich trochę ostygł. Natomiast używamy coraz więcej zasobów i naturalne jest, że data center trzeba rozbudowywać. Dużym problemem jest brak przewidywalności kosztów takiej rozbudowy. Dołączyłbym do tego jeszcze problem z terminowością.
Łukasz Kałużny: Tak, koszty w tym momencie wystrzeliły…
Mikołaj Szczerbicki: Chciałoby się powiedzieć, że nawet w kosmos.
Łukasz Kałużny: Tak. Część z Was prawdopodobnie wie po ofertach, jak krótko są ważne i o jakie rzędy wielkości w niektórych miejscach urosły.
Mikołaj Szczerbicki: Dokładnie. Skoro my widzimy ten problem, widzi go wiele organizacji i często słyszymy dyskusje na ten temat, to czy masz pomysł, jak takim organizacjom pomóc?
02:03 Chmura jako dodatkowa moc dla lokalnej serwerowni
Łukasz Kałużny: Wróciłbym do pierwszego scenariusza, w którym przedstawiano chmurę, czyli do chmury jako dodatkowego źródła mocy obliczeniowej, które odciąża lokalne data center.
Mikołaj Szczerbicki: Brzmi dobrze.
Łukasz Kałużny: Nie chodzi tu o rewolucję, że przeniesiemy, tak jak powiedziałeś, wszystko do chmury i zrobimy lift and shift wszystkich maszyn wirtualnych. Chciałbym raczej zaproponować, że odciążamy lokalne data center z mniej krytycznych workloadów. Czyli na przykład z mniej ważnych biznesowo aplikacji backoffice’owych i ze środowisk developerskich, nieprodukcyjnych, testowych, wszystkiego, co określamy nieprodukcją. To prawdopodobnie jest bardzo duża wygrana.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli nie chcesz po raz n-ty przekonywać klientów, do których pewnie dzwoniło mnóstwo dostawców, żeby przemigrowali się do chmury w całości. Chcesz zaproponować sprytne rozwiązanie.
Łukasz Kałużny: Odciążenie, tak.
Mikołaj Szczerbicki: Odciążenie.
Łukasz Kałużny: I nazywamy ten koncept Virtual Data Center.
Mikołaj Szczerbicki: No to teraz musisz nam rozłożyć na czynniki pierwsze, czym to dokładnie jest.
03:12 Czym jest Virtual Data Center: landing zone, sieć, governance
Łukasz Kałużny: Na chmurę patrzymy zwykle przez pryzmat aplikacji, PaaS-ów, SaaS-ów i IaaS-ów. W Virtual Data Center chodzi o to, żeby potraktować chmurę, w naszym przypadku Azure, jako przygotowaną, współdzieloną przestrzeń do stawiania maszyn wirtualnych, wyspecyfikowaną i wystandaryzowaną. Mówimy tu o koncepcie landing zone jako wystandaryzowanego elementu. Chodzi o to, żeby dostosować landing zone do automatycznego powoływania maszyn wirtualnych i współdzielenia zasobów pod spodem na subskrypcji. Dzięki temu osiągamy lepszy efekt kosztowy i odciążamy lokalne data center.
Co robimy w Virtual Data Center? Przygotowujemy zestawy subskrypcji w postaci landing zone. Przygotowujemy konfigurację sieciową tak, żeby odpowiadała segmentacji, którą wykorzystujemy w lokalnym data center, czyli podziałowi na VLAN-y i strefy. Potem przygotowujemy całą część governance’ową, czyli polityki bezpieczeństwa, tagi, budżety i alerty.
Potem pojawia się część związana z maszynami wirtualnymi, czyli infrastructure as code w postaci skryptów albo Terraformu, w zależności od preferencji, oraz szablony maszyn. Dzięki nim da się powtarzalnie i łatwo tworzyć kolejne maszyny wirtualne zgodnie z naszymi wymaganiami, takimi samymi jak lokalnie. Na przykład z preinstalowanymi agentami do skanowania, do DLP, w zależności od tego, co mamy, albo do monitoringu. Do tego dochodzi warstwa infrastrukturalna, czyli backupy: natywny backup w postaci Azure Backup, preferowany przez nas Veeam albo rozwiązanie third party, które już u klienta istnieje i wspiera Azure.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli jest to dalej data center, tylko postawione w, jeżeli jest dobrze zrobionym oczywiście, środowisku chmurowym, które daje nam dużą elastyczność w tym zakresie.
05:28 Proste zasady i self-service przez system ticketowy
Łukasz Kałużny: Tak, dokładnie, elastyczność. I to, że nie zastanawiamy się, jaka usługa, jaka grupa zasobów, co mamy zrobić. Dostajemy bardzo proste wytyczne: tak wstawiamy kolejną maszynę wirtualną albo ją migrujemy, żeby odciążyć lokalne data center. A crème de la crème, które możemy zaproponować na koniec, to wpięcie się do systemu ticketowego i przygotowanie formularzy, które pozwalają nawet na self-service przy stawianiu takich maszyn wirtualnych.
Mikołaj Szczerbicki: Dobrze, wytłumaczyłeś, czym jest Virtual Data Center. Ale zaczęliśmy od tego, że najbardziej nieprzewidywalne są dziś koszty budowy data center on-premises. Powiedz mi coś o kosztach Twojego rozwiązania.
06:14 Wyłączanie maszyn nieprodukcyjnych poza godzinami pracy
Łukasz Kałużny: Dlaczego mówiłem o środowiskach niekrytycznych, a w szczególności nieprodukcyjnych? Bo mamy bardzo błędne przekonanie, że to musi chodzić 24 godziny na dobę. To jest najciekawsza rzecz, jeśli patrzymy, jak możemy oszczędzić. Automatyczne włączanie i wyłączanie maszyn poza godzinami pracy, czyli system na maszynach wirtualnych środowisk nieprodukcyjnych jest włączony, powiedzmy, między 8 a 18. To jest oszczędność 71% względem cennika, bo płacimy tylko za czas, gdy maszyna jest włączona. Wtedy ona nie mieli powietrza. To jest 200, około 210 godzin zamiast uśrednionych 730 godzin miesięcznie.
Mikołaj Szczerbicki: No to różnica jest duża.
Łukasz Kałużny: Tak. Wziąłem cennik najpopularniejszej maszyny wirtualnej, powiedzmy Intela albo AMD. Za jej moc obliczeniową płacimy miesięcznie w okolicach 160–170 dolarów, a jeśli jest wyłączana, schodzimy do 46–51 dolarów. Jeżeli coś ma działać cały czas, na przykład niekrytyczna aplikacja biznesowa, to pojawiają się savings plans albo rezerwacje dla rzeczy, które chodzą 24 godziny na dobę. Tu oszczędność jest mniejsza, bo maszyna pracuje cały czas, i wynosi od 45 do 61%, które można uzyskać odpowiednim setupem licencji po stronie Azure.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli te, które w czasie, nazwijmy to, spoczynku nie są wykorzystywane, mają suwak ściągnięty w dół?
Łukasz Kałużny: Tak, są po prostu wyłączane, ich nie ma. Płacimy wtedy za dysk, bo za dysk płacimy oddzielnie, tej ceny tutaj nie ujmowałem.
Mikołaj Szczerbicki: A te, o których wiemy, że będą działać cały czas, też mogą być trochę tańsze, bo można skorzystać z rezerwacji.
08:17 Savings plans, rezerwacje i Azure Hybrid Benefit
Łukasz Kałużny: Tak, z benefitów w postaci planów oszczędności, czyli savings plans, albo rezerwacji, w zależności od potrzeb. I to właśnie standaryzacja pozwala uzyskać. Kolejna rzecz: jeżeli to będą maszyny windowsowe, mamy Azure Hybrid Benefit, który pozwala używać licencji zarówno on-premises, jak i w chmurze. Chodzi o licencje Windows Server czy SQL Server. Jeżeli jest aktywna umowa z Software Assurance, to w zależności od typu licencji można ją wykorzystać w chmurze. To kolejny benefit: ponownie wykorzystujemy licencje, które mamy lokalnie.
08:59 FinOps w standardzie: alerty i przewymiarowane maszyny
Mikołaj Szczerbicki: A w jaki sposób te koszty są monitorowane?
Łukasz Kałużny: Z jednej strony są standardowe mechanizmy FinOpsowe chmury, czyli budżety i Azure Advisor. Oprócz tego dokładamy od siebie warstwę naszych alertów i skryptów, które monitorują w szczególności niewykorzystane, zmarnowane zasoby. Bardzo często zdarzają się też przewymiarowane zasoby, czyli dla bezpieczeństwa wzięto za dużą maszynę wirtualną. Monitorujemy to i alertujemy, mamy skrypty do wykrywania. Przy takim setupie przychodzimy z gotowym zestawem skryptów, żeby wykrywać takie rzeczy cyklicznie i od razu podejść do tego FinOpsowo. Jest to od razu wbudowane w platformę.
Z drugiej strony, jeżeli jest akceptacja na agresywniejsze podejście, to na przykład w cyklach tygodniowych badamy metryki zużycia i automatycznie albo po wcześniejszej informacji robimy resize’y. Albo alertujemy właścicieli, że muszą przeskalować maszyny w dół, albo, w agresywniejszym podejściu, tworzymy politykę, która zmniejsza liczbę core’ów. Bardzo często CPU nie jest wykorzystywany, więc przykładowo zamiast 4 core’ów dajemy maszynie 2, zostawiając tyle samo RAM-u. Na jednej maszynie, która chodzi 24 godziny na dobę, to jest 177 dolarów versus 117 dolarów. To są przypadki, które też trzeba tu rozważać.
Mikołaj Szczerbicki: To, co powiedziałeś, jest bardzo ważne. Virtual Data Center to nie jest rzecz zaprojektowana z góry, która potem zostaje do samodzielnego utrzymania i zgadywania, czy jest dobrze, czy nie. Od razu dostajemy cały standard monitoringu, czyli zbudowany FinOps.
Łukasz Kałużny: Tak, od razu, żeby optymalizować koszty.
Mikołaj Szczerbicki: To jest niesamowicie istotne, bo data center, nawet wirtualne, ma się zmieniać. Po to jest, żeby było elastyczne. Liczba maszyn wirtualnych też będzie prawdopodobnie rosła.
11:20 Migracja: Azure Migrate albo odtworzenie z backupu
Łukasz Kałużny: Kiedy to mamy, oprócz stawiania nowych rzeczy będziemy chcieli też migrować, żeby odciążyć lokalne data center. Nowe rzeczy stawiamy szybko, skryptami. Po zbudowaniu platformy jest to dostępne od razu. Do migracji mamy dwa podejścia.
Pierwsze: bierzemy istniejące maszyny i narzędziem Azure Migrate, które jest częścią Azure, robimy ocenę i migrację z VMware, Hyper-V albo innych platform. Przenosimy i konwertujemy maszyny wirtualne. Wymaga to oczywiście przestoju, bo trzeba przesłać dane, ale pozwala sprawnie przenieść workloady w nowe miejsce.
Drugie: jeżeli narzędzia do backupu się integrują, a świetnym przykładem jest Veeam, to możemy odzyskać maszynę wirtualną z backupu u dostawcy chmurowego, w tym przypadku w Azure, w naszym Virtual Data Center. Jeżeli mamy istniejące backupy, nasze narzędzie to wspiera i mamy na to licencję, można to wykorzystać do migracji.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli wtedy migracja jest dużo szybsza?
Łukasz Kałużny: Tak, albo bezprzerwowa, w zależności od podejścia.
Mikołaj Szczerbicki: Dobrze, omówiłeś podejście migracyjne, które może być dwojakie. Powiedz mi w takim razie, jak wygląda proces wdrożenia, jeżeli ktoś jest przekonany, że to dobra droga?
13:03 Wdrożenie: od discovery do pilotażowych migracji
Łukasz Kałużny: Od razu powiem o czasie, bo to też jest istotne, a on jest zaskakująco krótki: od 4 do 8 tygodni do uzyskania działającego produktu, gotowego do wykorzystania.
Mikołaj Szczerbicki: Pewnie się nie pomylę, jeśli powiem, że kto dziś chciałby rozbudować data center on-premises, ten na ten rok raczej nie może liczyć.
Łukasz Kałużny: To zależy od wielkości zamówienia. Jak wygląda proces? Najpierw jest faza rozeznania, discovery, w której sprawdzamy, czy jest już Azure, jak wyglądają koncepcje sieci i jakie są wymagania. Robimy to w formie warsztatów, żeby zebrać wszystkie wymagania. Następnie projektujemy rozwiązanie, czyli dostosowujemy nasz wystandaryzowany kod infrastructure as code do potrzeb klienta.
Potem zaczynamy główną fazę, czyli setup i konfigurację całego środowiska. Dostajemy subskrypcję, przygotowujemy całą część sieciową, testujemy skrypty i szablony stawiania maszyn. Wdrażamy polityki bezpieczeństwa, automatyczne tagowanie, budżetowanie i backupy, a także podejście do tożsamości i nadawania dostępów. Kiedy to mamy, jesteśmy już gotowi na nowe maszyny wirtualne. Ewentualnie dochodzi crème de la crème w postaci procesu self-service. Ale po głównym setupie możemy już wystawiać nowe maszyny.
Potem jest dodatkowa część, czyli pilotażowe migracje, żeby zacząć odciążać. Jeżeli pilotaże się udadzą, można zacząć na większą skalę migrować mniej krytyczne systemy i faktycznie odciążać data center, w zależności od potrzeb: czy chodzi o rozbudowę, czy o zabranie części obciążenia.
15:13 Podsumowanie: dla kogo jest Virtual Data Center
Mikołaj Szczerbicki: Łukasz, czy mogę Cię na koniec prosić o bardzo krótkie podsumowanie?
Łukasz Kałużny: Koncept Virtual Data Center to wystandaryzowanie subskrypcji, w naszym przypadku azure’owych landing zone, po to, żeby przygotować je pod hostowanie wielu maszyn wirtualnych w sposób współdzielony. Uzyskujemy efekt synergii, bo nie rozrzucamy zasobów, tylko mamy je w jednym miejscu. Do tego od strony kosztowej dochodzi pełny proces FinOpsowy, żeby nie marnować zasobów, na przykład przez wyłączanie maszyn wirtualnych środowisk developerskich i testowych. I cały cykl życia, który jest potrzebny, gdy maszyna pojawi się na platformie, postawiona od nowa albo przemigrowana.
Mikołaj Szczerbicki: Czyli jest to rozwiązanie dla użytkowników on-premises, żeby odciążyć ich bieżące data center.
Łukasz Kałużny: Z rzeczy niekrytycznych.
Mikołaj Szczerbicki: Dokładnie.
Łukasz Kałużny: Nie migrujemy wszystkiego, tylko to, co nam być może przeszkadza albo mogłoby bezpiecznie biznesowo, bez dużego ryzyka zwolnić zasoby lokalne.
Mikołaj Szczerbicki: Łukasz, bardzo Ci dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Dziękujemy wszystkim i do zobaczenia w następnych odcinkach.
Łukasz Kałużny: Na razie, dzięki.

